wtorek, 8 listopada 2011

Ludzie „Gazety Wyborczej”: dzieci komunistycznych funkcjonariuszy

Kierownictwo „Gazety Wyborczej” od początku jej istnienia miało jeden cel: wychować i ukształtować nowe pokolenie. Dlatego, tworząc redakcję, sięgnięto głównie po psychologów i socjologów. Nie było między nimi żadnych sporów ideologicznych z prostego powodu – większość szefów „GW” wywodzi się z jednego środowiska: członków Komunistycznej Partii Polski i komunistycznego aparatu władzy.Wyborcza została powołana do istnienia przy Okrągłym Stole. Z założenia miała być gazetą polityczną. Do dziś w „GW” pracują byli posłowie Adam Michnik, Witold Gadomski i Mirosław Czech. Ideologiczną linię pisma nakreślił na samym początku Michnik. Napisał, że największym zagrożeniem dla Polski są trzy fundamentalizmy: religijny, moralny i narodowy.„Rozszyfrowując »fundamentalizmy« Michnika, okazuje się, że są to odwieczne ideały Polaków: Bóg, Honor, Ojczyzna” – napisał niedawno w „Codziennej” Jan Pospieszalski, przypominając swoisty manifest naczelnego „GW”.


Społeczni inżynierowie

Adam Michnik i jego zastępczyni Helena Łuczywo w chwili powstawania „GW” mieli niewiele ponad 40 lat. Wychowani w PRL-u, wywodzili się z rodzin z komunistycznymi korzeniami. Helena Michnik, matka naczelnego „GW”, zakładała komunistyczne organizacje młodzieżowe, a ojciec, Ozjasz Szechter, w II RP był skazany i siedział w więzieniu za działalność przeciwko państwu polskiemu. Działacze KPP często zwracali się przeciwko Polsce, wykonując polecenia z Moskwy. Chcieli m.in. oderwania Śląska i przyłączenia go do Niemiec (co ciekawe, teraz „GW” aktywnie wspiera separatystyczny Ruch Autonomii Śląska). Po wojnie Helena Michnik wykładała historię, a Ozjasz Szechter został dziennikarzem.
Ojciec Heleny Łuczywo, Ferdynand Chaber, jako „Bolek” działał w KPP i także został skazany za działalność przeciwko Polsce. Okres II wojny światowej spędził w ZSRS, a w 1945 r. zaczął pracę w cenzurze. Potem, aż do emerytury, pracował w KC PZPR – był m.in. zastępcą kierownika Wydziału Propagandy.
„Nie można się dziwić, że ona ze swoim zapleczem kulturowym i genetycznym nie była specjalnie wrażliwa na to, że mordowano księży po roku 1981, czy że gen. Fieldorf był ofiarą mordu sądowego, w którym brała udział sędzia Wolińska. Misją Łuczywo było ratowanie sędzi Wolińskiej i wszystkich, obojętnie jak zapisanych w historii, Polaków żydowskiego pochodzenia przed jakimkolwiek nieszczęściem” – tak mówił o niej dziennikarz Michał Cichy po odejściu z „GW” w demaskatorskim wywiadzie dla „Dziennika” w 2009 r.
Konstanty Gebert ps. „Dawid Warszawski”, od 1989 r. należał do najbliższych współpracowników Michnika. Sławomir Cenckiewicz ujawnił, że ojciec Geberta był agentem wywiadu ZSRS. Z kolei matka, Krystyna Poznańska, wieloletnia dziennikarka PAP-u, przed wojną działała w młodzieżówce KPP, a w czasie wojny była w wojsku instruktorką propagandy. W 1944 r. została najpierw współpracowniczką, a później funkcjonariuszką Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego – współorganizowała UB w Rzeszowie.
Krystyna Naszkowska to kolejna osoba z zespołu „GW”, powiązana rodzinnie z aparatem komunistycznej władzy. Córka gen. Mariana Naszkowskiego, przedwojennego działacza KPP, a po wojnie m.in. szefa Polskiej Misji Wojskowej w Paryżu, ambasadora w ZSRS, wiceministra obrony i szefa Głównego Zarządu Politycznego Ludowego Wojska Polskiego.
Komunistyczne korzenie ma także znana z reportaży o Jedwabnem Anna Bikont, od której Bronisław Komorowski wynajmował mieszkanie na potrzeby kampanii prezydenckiej. Jej matka, Wilhelmina Skulska, była wieloletnią dziennikarką organu PZPR-u „Trybuny Ludu”.
W ścisłym kierownictwie „GW” znalazł się także Ernest Skalski ps. „Alski” i „Bem”, który według dokumentów IPN-u był zarejestrowany jako tajny współpracownik SB.
Szefem portalu internetowego „Gazety” jest Edward Krzemień, syn Ignacego Krzemienia, który jako obywatel sowiecki w latach 30. walczył w Hiszpanii w XIII Brygadzie. Była to jednostka zorganizowana przez Komintern i sowieckie służby bezpieczeństwa – NKWD. Po wojnie pracował w komunistycznym aparacie represji, a później w MSZ-cie.
Najważniejsze funkcje redaktorskie w „GW” powierzono ludziom z wykształceniem psychologicznym (Piotr Pacewicz, Anna Bikont, Dawid Warszawski) i socjologicznym (Rafał Zakrzewski, Agnieszka Kublik). Sądząc po wyniku wyborczym partii Palikota, cel założony 22 lata temu – wychowanie nowego pokolenia „GW” – udał się połowicznie.

Redaktorzy-politycy

Dziennikarzami „GW” są dziś osoby, które zasiadały wcześniej w ławach sejmowych. Adam Michnik był posłem Unii Demokratycznej. Złożył jedną interpelację, która dotyczyła zaopatrzenia w wodę mieszkańców Radzionkowa. Jako parlamentarzysta w sejmowych wystąpieniach bronił partyjny establishment przed odebraniem mu przywilejów.
Mirosław Czech, obecny komentator „GW”, także był posłem UD, a później Unii Wolności. W 2001 r. wyborcy nie chcieli na niego głosować i został publicystą gazety Michnika.
Mało kto pamięta, że czołowy komentator ekonomiczny „GW”, Witold Gadomski, był oprócz Donalda Tuska jednym z założycieli Kongresu Liberalno-Demokratycznego i zasiadał w Sejmie. Był jednak mało aktywnym posłem – nie złożył ani jednej interpelacji czy zapytania.
Inny komentator „GW”, Waldemar Kuczyński, w rządzie Tadeusza Mazowieckiego pełnił funkcję ministra przekształceń własnościowych. Głośna była sprawa przyznania mu luksusowego, ponad 100-metrowego lokalu, który później pozyskał na własność na zasadach wykupu mieszkań komunalnych.

Zastraszyć przeciwników

Interesów „Gazety” i Agory – koncernu, który wydaje „GW” – broni Piotr Rogowski, wcześniej orzekający w warszawskim sądzie. Jeszcze jako sędzia żalił się na łamach „GW” na fatalne warunki pracy.
W pierwszej połowie lat 90., po jego przejściu do Agory, do sądów zaczęły płynąć pozwy koncernu i „GW”. Jedną z pierwszych spraw było pozwanie w 1994 r. dwóch łódzkich gazet w związku z publikacjami „GW” na temat Nicolo Grauso, który ubiegał się o koncesję telewizyjną (ostatecznie dostał ją Zygmunt Solorz). Od tego momentu Michnik zwalcza przeciwników, masowo pozywając ich lub strasząc pozwami.
Rogowski jest autorem słynnego oświadczenia z 2005 r., w którym grozi procesem każdemu, kto opublikuje stenogramy podsłuchów zainstalowanych przez SB w warszawskim mieszkaniu Michnika.
Jak wynika z „Raportu o zagrożeniu wolności słowa w Polsce w latach 2010–2011” Stowarzyszenia Polska Jest Najważniejsza, w ciągu jednego roku do sądów wpłynęło ponad 20 pozwów Agory, „GW” lub Adama Michnika.
Najważniejsze funkcje redaktorskie w „GW” powierzono psychologom i socjologom. Sądząc po wyniku wyborczym partii Palikota, cel założony 22 lata temu – wychowanie nowego pokolenia „GW” – udał się połowicznie.

Dorota Kania

Za: "Gazeta Polska''

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz