poniedziałek, 9 kwietnia 2018

Rozprawa z Polakami w Grodnie i powiecie grodzieńskim

Karol Liszewski (prof. Ryszard Szawłowski) pisał w swej książce o wojnie polsko-sowieckiej 1939 r. o roli komunistów żydowskich - obok białoruskich w okrutnej rozprawie z Polakami w powiecie grodzieńskim po ostatecznym opanowaniu go przez Sowietów. Stwierdzał: Najgorsze były pierwsze dni po opanowaniu przez Sowietów miasta. Ludzie, w szczególności młodzież, byli rewidowani i jeśli np. znaleziono nawet mały nożyk u chłopaka - rozstrzeliwano na miejscu. Podobno na placu przed Farą leżał cały wał ludzi w ten sposób zamordowanych (...). Trzeba też odnotować morderstwa dokonane w tych dniach i tygodniach w powiecie grodzieńskim i w dalszych okolicach. Dokonywane one były - z "błogosławieństwem" sowieckim - przez miejscowych komunistów białoruskich i żydowskich, jak również przez samych Sowietów. Podobno bolszewicy dali wówczas miejscowym komunistom dwa tygodnie dla "swobodnego" mordowania tzw. wrogów klasowych, w każdym razie na wsi (por. K. Liszewski (R. Szawłowski) Wojna polsko-sowiecka 1939 r., Londyn 1988, s. 75).


Mordowani w Grodnie Polacy częstokroć padali ofiarą zabójczych donosów ze strony znających ich Żydów. Na przykład Mirosław Kurczyk, zamieszkały w Polsce, syn zamordowanego wówczas w Grodnie nauczyciela szkoły powszechnej pisał: Po załamaniu się obrony wojska sowieckie zajęły wszystkie ważne punkty miasta, jak gmachy urzędów, policji, więzienie itp. W miasto ruszyły w pełnym rynsztunku bojowym plutony egzekucyjne. W pierwszych dniach po zajęciu miasta aresztowanych nie odstawiano do aresztu, więzienia czy obozu dla jeńców, lecz rozstrzeliwano na miejscu. Jeden z tych oddziałów sowieckich, przyprowadzony przez cywila z czerwoną opaską, mieszkańca domu, w którym mieszkaliśmy, narodowości żydowskiej, aresztował mojego ojca. Ojciec mój, Jan Kurczyk, lat 45, z zawodu nauczyciel, po wyprowadzeniu z domu został rozstrzelany. (...) Ojciec mój nie brał udziału w obronie Grodna, ale wystarczyło, że wskazano na niego palcem, bo był Polakiem, inteligentem, ażeby bez sądu zamordować w stylu hitlerowskim (cyt. za R. Szawłowski Wojna polsko-sowiecka 1939, Warszawa 1997, t. I, s. 364).

Adam Dobroński w 1989 r. przytoczył w tekście o obronie Grodna jedno z charakterystycznych świadectw z tamtego okresu, pisząc: 17 września w szarości świtu Jadwiga Dąbrowska zauważyła, że w sąsiednim domu odbywa się zebranie uzbrojonej młodzieży żydowskiej. Z domu tego wyszedł jeden młodzieniec i ukrył się w kwiatach. Wracał właśnie z wojny syn sąsiada J. Dąborwskiej. "Nagle rozległ się huk wystrzału i idący żołnierz ugodzony pociskiem karabinowym w plecy padł martwy". Takich strzałów było więcej, w mieście odczuwano niepokój (por. A. Dobroński Obrona Grodna we wspomnieniach. "Dyskusja. Biuletyn Wojewódzkiego Domu Kultury w Białymstoku", 1989, nr 3-4, s. 17). Podporucznik Ryszard Głuski, który we wrześniu 1939 r. walczył w rejonie Grodna, tak opisywał swe dramatyczne impresje po drodze na Grodno 20 IX 1939 r. 102. Pułk Ułanów idzie w straży przedniej Brygady, mój szwadron w straży przedniej pułku. Posuwamy się przez Ostrynę i Jeziory szosą Lida-Grodno. Poprzedniego dnia tą samą drogą przeszli bolszewicy (oddziały pancerne) i podobno zajęli Grodno.

 Po drodze w miasteczkach (Ostryna, Jeziory) spotykamy bramy triumfalne, przybrane czerwienią, wystawione przez ludność na przybycie bolszewików. Wszędzie już zorganizowano komitety rewolucyjne, które obejmują władzę. Stosunek ludności białoruskiej i żydowskiej wobec nas zdecydowanie wrogi. Pluton idący w szpicy prawie w każdej wsi otrzymuje strzały i musi staczać bitwę. Po drodze znajdujemy trupy żołnierzy polskich zamordowanych w bestialski sposób (powykłuwane oczy itp.), leżące w rowach. Dokonywali tego miejscowi komuniści (por. R. Głuski, G.B. Fijałkowski Żołnierze relacje, "Dyskusja. Biuletyn Wojewódzkiego Domu Kultury w Białymstoku", 1989, nr 3-4, s. 23).

Jak pisał Mark Paul w świetnie udokumentowanym tekście o stosunkach polsko-żydowskich 1939-1941, zamieszczonym w wydanej w Toronto w 1998 r. The Story of Two Shtetl: Miejscowi Żydzi garnęli się tłumnie do szeregów sowieckiej milicji i NKWD i wraz ze swymi zwolennikami brali udział w wyłapywaniu polskich żołnierzy, działaczy i studentów, którzy zgłosili się do obrony miasta (Grodna - J.R.N.). Były serie egzekucji w całym Grodnie. Żydzi, wrzeszcząc, wskazywali Sowietom na uciekających Polaków. W otaczających (Grodno - J.R.N.) terenach miejscowi komuniści Żydzi i Białorusini, za błogosławieństwem sowieckich najeźdźców mordowali polskich wielkich właścicieli ziemskich, tak zwanych wrogów ludu (...) (por. M. Paul Jewish-Polish 14 Relations in Soviet Occupied Eastern Poland 1939-1941 w The Story Two Shtetl. Brańsk and Ejszyszki, TorontoChicago 1998, cz. 2, s. 188).

Za: Jerzy Robert Nowak, Przemilczane Zbrodnie

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza