poniedziałek, 26 lutego 2018

O dwóch takich, co okradli Polskę. Czyli o aferze „Art-B”

Od lewej - Jerzy Dziewulski, Andrzej Gąsiorowski, Bogusław Baksik
18 czerwca bieżącego roku w warszawskim hotelu Hilton odbyła się tajemnicza konferencja objęta zakazem transmitowania i nagrywania. Wśród uczestników aż roiło się od byłych i obecnych oficerów służb specjalnych Izraela i Polski, a wśród organizatorów konferencji byli dawaj złodzieje i kryminaliści, Andrzej Gąsiorowski i Bogusław Baksik – dzisiaj obywatele państwa Izrael.
To oni w 1989 r. na początku tak zwanej transformacji ustrojowej założyli w Cieszynie spółkę „Art-B”, która w krótkim czasie przekształciła się w potężny holding zatrudniający 140 tys. osób i składający się z trzech tysięcy spółek. Samozwańczy „artyści biznesu” (stąd skrót Art-B), a w rzeczywistości przestępcy, wyprowadzili z polskiego systemu bankowego za pomocą tak zwanego „oscylatora finansowego” 4,2 biliona starych złotych, co dzisiaj dawałoby kwotę 420 mln złotych. W nocy z 31 lipca na 1 sierpnia 1991 r. obaj oszuści uciekli do Izraela, gdzie szybko otrzymali obywatelstwo. To tyle w telegraficznym skrócie.
Wracając do konferencji, to była ona poświęcona tajnej operacji służb specjalnych Izraela, Polski i USA, której nadano kryptonim „MOST”. Zapoczątkowała ona wielki exodus półtora miliona rosyjskich Żydów do Izraela. Przerzut, będący wielką i kosztowną akcją służb specjalnych, odbywał się z lotniska na Okęciu.

Wypadałoby zadać sobie pytanie, co robili na tej konferencji dwaj żydowscy przestępcy i hochsztaplerzy oraz co spowodowało, że wśród fetujących ich w hotelu Hilton nie zabrakło polityków partii rządzącej, postkomuchów oraz doradców Komorowskiego? Wszystko na to wskazuje, że całą operację Izrael przynajmniej w dużej części sfinansował z pieniędzy ukradzionych Polakom przez Baksika i Gąsiorowskiego przy cichym zezwoleniu ówczesnych polskich władz, a logistyka i pomysł z „oscylatorem” nie były autorstwa dwóch „artystów biznesu”, tylko zostały im podsunięte przez izraelskie służby specjalne. Według medialnych doniesień cichym współwłaścicielem „Art-B” był Izraelczyk Meir Bar.
Jak ja na to wszystko dzisiaj patrzę? Powiem, że z wielkim oburzeniem i obrzydzeniem. Oto mamy 2015 r. i jesteśmy świadkami tego, jak łże-elity III RP oddają wielki hołd oszustom, którzy okradając Polaków na gigantyczną skalę, sfinansowali tajną operację, będącą w interesie obcego państwa. Oni wznoszą toasty ze złodziejami, którzy ograbili w wyjątkowo bezczelny sposób polskich obywateli.
Dlaczego piszę o tym dopiero dzisiaj? Ja cały czas czekałem na reakcję opozycji. Nie łudziłem się, że zająkną się na ten temat media głównego ścieku. Sądziłem jednak, że już nazajutrz główna partia opozycyjna zorganizuje na ten temat konferencję prasową i nagłośni ten niebywały skandal. Nie doczekałem się. Ku zaskoczeniu, nawet niektóre uważane za patriotyczne i prawicowe media milczą na ten temat do dziś.
Niemal codziennie wbija nam się w głowy, że żyjemy w demokratycznym państwie prawa i jako naród jesteśmy tego państwa suwerenem. Prawda jest jednak okrutna. Jesteśmy traktowani jak zwykłe stado głupich baranów, pilnowanych przez wynajętych do tego miejscowych baców, juhasów i ujadające owczarki. Jesteśmy na rozkaz ich zagranicznych mocodawców i zależnie od ich potrzeb, raz jesteśmy strzyżeni, a inny razem dojeni. Jeżeli się w końcu nie zbuntujemy, to grzecznie pomaszerujemy wprost do rzeźni.
Kiedy było już wiadomo, że Baksik i Gąsiorowski to zwykli złodzieje, do Izraela udał się socjolog i dziennikarz telewizyjny Jerzy Diatłowicki, znany z cyklicznego programu telewizyjnego „Rzeczpospolita druga i pół”, w którym wybielał prominentnych komuchów z czasów PRL. Ten wyjazd oraz spotkanie z Baksikiem, Gąsiorowskim i Barem zaowocowały wydaniem w 1991 r. książki Bagsik and Gąsiorowski. Jak kradliśmy księżyc.
Książka wyraźnie rozgrzesza i wybiela obu oszustów. Mało tego, padają w niej poniższe opinie o Polakach.
Bogusław Baksik: Polska nie dorosła do demokracji i należy wziąć Polaków za mordę (str. 112).
Meir Bar: Polacy są to dzisiaj najgorsi ludzie na świecie [...] do takiego skurwysyństwa nie przyjadę. Jak będę widział Polaka, a Polak będzie zdychał na ulicy, nawet mu ręki nie podam, żeby więcej pomóc. Nie przyjadę do Polski; bye, bye (str. 45)
Warto wiedzieć, że Jerzy Diatłowiecki to syn żydowskiego komunisty oraz naczelnika wydziału w zbrodniczym stalinowskim Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego, ppłk. Tadeusza Diatłowieckiego.
Jeszcze raz na koniec zapytam: Dlaczego opozycja milczy?
Prawdziwym zdrajcą może być tylko ten, komu ufamy. W innych przypadkach mamy nie tyle do czynienia ze zdradą, ile z własną głupotą, naiwnością i lekkomyślnością. Cały czas, może naiwnie, ale jednak wierzę, że ci, którym ufamy, tym razem nas nie zdradzą. Tylko dlaczego już cały miesiąc milczą?

Za: polskaniepodległa.pl (lipiec, 2015r.)

Bogusław Bagsik był skazany na 9 lat więzienia. W 2004 roku wyszedł na wolność. Po wyjściu z więzienia znów zabrał się za robienie interesów. Wszystkie jego przedsięwzięcia kończyły się jednak głośnymi skandalami.
Zakłady odzieżowe, którymi kierował jeszcze w trakcie swojego procesu, w niejasnych okolicznościach zdobyły państwowy kontrakt na produkcję skórzanych kurtek dla pilotów wojskowych. Odzież nie dość, że była droga, to jeszcze nie spełniała wymagań użytkownika. Skarb Państwa stracił 300 tys. złotych, lecz sprawę umorzono. W 2007 roku w katowickim Spodku Bagsik zorganizował wielką galę boksu. Na ringu walczyli Tomasz Adamek i Andrzej Gołota oraz kilkunastu mniej znanych zawodników. Mimo że na ringu byli zarówno zwycięzcy, jak i przegrani, to pod względem finansowym de facto wszyscy pięściarze znaleźli się na deskach, gdy po walce nie otrzymali obiecanych honorariów. Jeszcze w 2004 roku założył firmę Digit Serve, która miała przeprowadzać ryzykowne operacje, spekulując na różnicy kursów walutowych. Firma okazała się zwykłą piramidą finansową, a inwestorzy, którzy powierzyli mu swoje oszczędności, stracili ponad 30 mln złotych. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił kilka miesięcy temu do sądu
Za: aferyfinansowe.pl

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza