poniedziałek, 16 kwietnia 2012

„Betar”- Żydzi wyklęci

Komunistyczne rządy doprowadziły do usunięcia z polskiej historiografii i pamięci wielu ważnych wydarzeń oraz postaci. Ale czy możliwe, że przez dziesiątki lat kompletnie przemilczano istnienie największej narodowo - radykalnej organizacji II Rzeczypospolitej?
Niestety tak, ale na szczęście duet Robert Kaczmarek - Piotr Gontarczyk, po raz kolejny uzupełnia swoim wspólnie zrealizowanym filmem, historyczną białą plamę.

Betar był rewizjonistyczną organizacją żydowską, która w okresie swojej największej świetności w Polsce, liczyła 50 tysięcy członków. Ponadto jej działalność cieszyła się przychylnością samego marszałka Piłsudzkiego, a owocem tej sympatii była możliwość odbywania przez Betarczyków szkoleń z polską armią.
Ideologia Betaru opierała się na syjonistycznych tezach propagowanych przez Zeeva Żabotyńskiego. Głównym celem działania organizacji, było krzewienie wśród ludności żydowskiej zamieszkującej Europę zachowań i poglądów patriotycznych, oraz przygotowanie jej na powrót do Palestyny i walkę o własne państwo.

Film ze stajni producenckiej Roberta Kaczmarka, jest dokumentem przedstawiającym relacje kilku żyjących jeszcze członków polskiego oddziału Betaru, uzupełnionym o historyczny komentarz Piotra Gontarczyka. Jak już przyzwyczaili nas twórcy Film Open Group, całość została świetnie zmontowana i uzupełniona archiwalnymi fotografiami i filmami oraz okraszona klezmerskimi melodiami.
Z opowieści Betarczyków wyłania się fascynujący świat międzywojennej Polski, w którym przygotowywali się do najważniejszego zadania w swoim życiu: powrotu do Palestyny i walki o ojczyznę. W imię wyznawanych wartości byli gotowi poświęcić własną karierę czy wygodę. Szkoleni od najmłodszych lat poprzez ćwiczenia fizyczne oraz lekcje patriotyzmu mieli jeden cel - uzyskać własne, niepodległe państwo.

Radykalna, narodowa ideologia doprowadziła do sporu z socjalistycznym Bundem, który przerodził się w konflikt, przejawiający się starciami i bójkami między członkami obydwu organizacji.
Jeden z Betarczyków występujących w filmie z dumą przyznaje się, że włamał się do bundowskiego magazynu, a swoją obecność uwiecznił napisem na ścianie „Zdrajcy do Moskwy”. Zresztą socjaliści nie pozostawali dłużni i w swoich publikacjach otwarcie nazywali Betar … „faszystami”! Co ciekawe, Betar faktycznie współpracował i organizował wspólne ćwiczenia, z wyznającymi tę ideologię ugrupowaniami włoskimi.
Nie zmienia to jednak faktu, że w drugiej połowie lat 30 Zeev Żabotyński widząc narastającą falę antysemityzmu, wręcz błagał w swoich wystąpieniach wszystkich Żydów, o natychmiastowe opuszczenie Europy i przeniesienie się do Palestyny.

„Betar”, choć wyprodukowany na zamówienie TVP nie miał jeszcze swojej telewizyjnej premiery i jak przyznaje Piotr Gontarczyk, z dochodzących do niego sygnałów można wnioskować iż mimo pozytywnych recenzji historyków, film szybko na ekrany nie trafi. Pozostają więc pokazy, takie jak ten, który odbył się w ostatni czwartek w Krakowskim Kinie Pod Baranami, w ramach Festiwalu Kultury Żydowskiej.
Dr Piotr Gontarczyk, oprócz konsultacji historycznej, napisał również scenariusz filmu. Podczas dyskusji, która odbyła się po pokazie przyznał, że z bólem serca godził się na odrzucenie kolejnych fragmentów z 18 godzin zarejestrowanych rozmów z Betarczykami. Pierwotnie film zmontowano w 2 godzinny obraz, ale kolejne przeróbki pozostawiły ostateczną wersję, liczącą 55 minut.
Historyk otwarcie mówi, że film „Betar” przełamuje pewien dyskurs polskiej powojennej historiografii, polegający na umniejszaniu roli tej organizacji zarówno w dwudziestoleciu międzywojennym, jak i podczas Powstania w Getcie Warszawskim, gdzie walczyło w ramach Żydowskiego Związku Wojskowego, kilkuset jego członków.

Nie bez winy są tu relacje osób wywodzących się z Bundu, a w czasie wojny należących do Żydowskiej Organizacji Bojowej, którzy przeżyli powstanie i w swoich późniejszych wypowiedziach albo pomijali znaczenie żydowskich narodowców, albo bardzo je pomniejszali. O potędze i wpływach Betaru najlepiej świadczy fakt, że z jego kadr wywodzi się wielu polityków Likudu, partii obecnie rządzącej Izraelem, czerpiącej bezpośrednio z tradycji organizacji Żabotyńskiego.
Film Open Group po raz kolejny wyprodukowała znakomity obraz, poruszający kontrowersyjny i dla niektórych środowisk, bardzo niewygodny temat. Pozostaje mieć nadzieję, że następne filmy ze stajni Roberta Kaczmarka w równie rzetelny i profesjonalny sposób pokażą tę drugą stronę dyskusyjnych wydarzeń historycznych.
Produkcja „Betaru” jest także niewątpliwie osobistym sukcesem Piotra Gontarczyka, który oprócz tego, że od dawna interesuje się i gromadzi materiały dokumentujące losy tej organizacji oraz jej członków, przestał być niewolnikiem jednego tematu i z zadowoleniem przyznał po krakowskim pokazie, że było to jego pierwsze publiczne wystąpienie od 4 lat, podczas którego nikt nie zapytał o Lecha Wałęsę.

Kuba Klimkowicz

Za: http://www.prawy.pl/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Prześlij komentarz